In a prison for the criminally insane, deranged anthropologist Ethan Powell is set to be examined by a bright young psychiatrist, Theo Caulder. Driven by ambition and a hunger for the truth, Caulder will eventually risk everything—even put his very life on the line—in a harrowing attempt to understand the bizarre actions of this madman.
In a prison for the criminally insane, deranged anthropologist Ethan Powell is set to be examined by a bright young psychiatrist, Theo Caulder. Driven by ambition and a hunger for the truth, Caulder will eventually risk everything—even put his very life on the line—in a harrowing attempt to understand the bizarre actions of this madman.
First 2 subtitle cues from instinct.(1999).pol.srt
2 cues
#1
Peter Holden?- Psychiatra?
- Tymczasowy.Możesz pokazać referencje?Przejdźmy tam.Nazywam się Caulder.Oskarżono cię o morderstwo
i uznano za niepoczytalnego.Opętałją demon.
Moją sąsiadkę, panią Karsh.Pojawiał się i znikał.Tylkoja go zauważałem.Jak ten demon wyglądał?Oglądałeś ''Obcego''?
Z Sigourney Weaver?Miałwygląd wielkiego owada?Nie.
Wyglądałjak Sigourney Weaver.- Dacks! Rozdziel ich!
- Po co?Niech sami rozwiązują
własne problemy.Phillip!Cały zakrwawiony!Proszę mi pomóc!Uspokój się!Cd. rozmowy z dr. Powellem.
Zmniejszyliśmy dawkę,- czuje pan różnicę?
- Tak, dziękuję.Wiemyjuż, czemu pan porzucił
rutynowe badaniai dołączył do stada.
Także i na noc.- Kolejnym tematem...
- Popatrz!- Kolejnym tematem...
- To dla mnie? - Tak.- Przyczyny napaści...
- A ołówki?- Kredki są bezpieczniejsze.
- Ach tak...Bez ołówków.Wracasz na salę ćwiczeń?- Tak.
-Jestem wart- aż tyle zachodu i krwi?
- Mam ocenić pańską psychikę.Jest taka ciekawa?Ktoś, kto 2 lata żyje
jak zwierzę, jest ciekawy.Żyłem jak człowiek
wśród zwierząt.Jak ludzie1 0 000 lat temu. Umieliżyć na Ziemi. Przedtem.- Przed nastaniem cywilizacji?
- Nie, przed tobą,Juha...- i tobie podobnymi.
- Braczami.Tak.I ja wierzyłem w moc władzy.Jest potrzebna.Czyżby?Goryle dopuściły pana do stada.- Był pan jednym z nich.
- Słuchasz mnie?!Tak.Niejednym z nich.
Nie gorylem.Nie rozumiesz?
Zaakceptowały człowieka.Wyciągnęły rękę.
Przyjęły do rodziny.Udzieliły gościny człowiekowi.
Na tym polega ten cud.A rodzina, którą pan zostawił?A Lyn?- Tojej nie dotyczy.
- Czemu?Żony też.
Wiem, co straciłem, co zabiłem.- Żyje, chce się spotkać.
- Widziała mnie na lotnisku.Widziała, czym się stałem.Wolę być dla niej martwy.I zmień temat,Juha.
Albo odejdź.Co wolisz?Proszę mnie zaprowadzić
do lasu.Spędził pan tam tyle czasu...
nie brakowało panu ludzi?Nie. Oni tam byli.Nie widziałem ich,
ale wiedziałem, że tam są.Nauczyły pana beztroski...Spokoju.... spokoju. Więc czemu
doszło do morderstwa?Było wiele morderstw.- Wiele?
- Tak.Niedaleko stąd jest zoo,
studiowałem tam... dawno temu.I...potrzebowali samca goryla.
Schwytanego na swobodzie.Zrobiłem to.
Kiedy byłem tobą,- nie wiedziałem, co to mord.
- Nie o to pytam. Chcę pomóc.- Nie chcę twojej pomocy.
- A czego?Twojej uwagi.- A potem?
- Przekażesz to dalej.Osobom, które są ci bliskie.Są takie?Niech pan im powie.Niejestem z tego świata.Już nie.A zjakiego?Ze świata wspomnień,
ukrywanych przed innymi?Chcę skończyć.- Co?
- Przekazywanie wiedzy.W czym twoja wiedza
jest lepsza?Miałem innych nauczycieli.Mam zatem przekazać innym...?Tak.- Czemu ja?
- Miałeś coś w oczach...Zdradzało istnienie mózgu.- Co miałem w oczach?
- To.Ciekawość, dociekliwość,
niespełnienie,lekkie wkurzenie.Czemu ja, nie córka?- Zostaw.
- Czego się pan boi?Zostaw.Chce pana odwiedzić.- Źle cię oceniłem.
- Czemu?- Otwórz. To nie ty.
- Nie?Nie zmniejszyłem panu dawki?Nie mogę się przyczynić
do pana uwolnienia?Toja.- Toja.
- Masz władzę?Kto ma władzę?Kto ma władzę? Ty?Ja?Strażnicy?
Naczelnik?Tak? Kto ma władzę?Próba mikrofonu. 1 , 2, 3, 4.
Rozmowa z dr. Caulderem.Test. Zdasz lub nie.
Życie albo śmierć.Gotów,Juha?
Napisz teraz,co ci odebrałem,
co straciłeś. Pisz!WŁADZ...Źle! Nie miałeś władzy,tylkojej złudzenie,
TabibuJuha!Nad czym masz na pewno władzę?Nad stereo, nad klimatyzacją?
Nad czym jeszcze?!Druga szansa.Jesteś spięty.
Co straciłeś, co ci zabrałem?Pisz!MOJĄWOL...Głupi jesteś,Juha!Myślisz, że byłeś wolny?Gdzie byłeś o 1 4:00?
Tutaj. Rano zamawiasz budzenie,w środku nocy budzisz się sam,
z bijącym sercem.Czemu jesteś taki spięty?
Co cię tak zasupłało?Ambicja?Tak. Widzę cię na wylot.Kiedyś byłem tobą.Ostatnia próba.Myślisz, że tego nie zrobię?O jednego psychiatrę mniej.I takjuż siedzę.
Co mi zrobią?Ostatnia próba.
Nie pomyl się.Co straciłeś?
Co ci odebrałem?Napisz.MOJEZŁUDZENIATak. Gratuluję.Jednak pojętny
z ciebie uczeń.Straciłeśjedynie złudzeniai odrobinę naskórka.Co z pańską twarzą?- W więzieniu bywa gorąco.
- Ale od czego to?Od taśmy izolacyjnej.Ojciec tak pana urządził?Tak.- Co zrobił?
- Uczył mnie.Widzę, że lekcja była trudna.- Poddaje się pan?
- Nie. Nigdy się nie poddaję.Nawetjeśli robię
coś głupiego.- Pani też?
- Nie.Raz układałem pasjansa
48 razy, aż mi się udało.Pasjansa? No tak.- Nie mam czasu dla ludzi.
- A dla jednej osoby?Spokojnie, nie mówię o sobie.Drinka?- Chętnie.
- Wyjdziemy.Dwa wozy. To nie randka.To nic złego,
szukać w kimś oparcia.Nie szukać też.Nie uwierzy pan.- W co?
- Niech pan sam zobaczy.- Co robisz, doktorku?
- Co ty o tym myślisz?Co to?Nie skończyłem.Proszę się nie spieszyć.- Co pan rysuje?
- Prawdziwe dzieje ludzkości.Bez fiikcji, bez kłamstw.Afryka, 2 mln lat temu.
Ludzie.Przemieścili się.Migrowali.1 0 000 lat temu.
Cywilizacja. Ty.- Tojestem ja?
-Ja także. My.Bracze. A ci niebiescy?Społeczności plemienne.
Myśliwi, zbieracze.Zabijali tyle, ile mogli zjeść,
zajmowalityle ziemi, ile potrzebowali.
Walczyli, ale nie znali wojny.Nie eksterminowali.Mieli miejsce w świecie.
Stanowili jego część.I dzielili się nim.
A my to zmieniliśmy.I co teraz? Mamy
zawrócić bieg dziejów?- Zejść.
- Dokąd?Zejść mi z drogi.Mamy zburzyć miasta,
uciec do dżungli?Frazes. Sam sobie odpowiedz.-Jestem zajęty.
- Cholera z pana.Wiem. A teraz wyjdź.Dominacja.Trzeba zrezygnować zjednego:
z naszej dominacji.Nie mamy świata na własność.
Niejesteśmy królami ani bogami.Czy umiemy z tego zrezygnować?
Czy władza jest tak cenna?Tak miło udawać Boga?Gdzie moja karta?Ktośją ma!Moja karta. Pokaż.To nie moja.Mam tu pudełko!Mam tu pudełko
z waszymi nazwiskami!Asjest mój!Chcę go zobaczyć!Walnij pałką.Mocno!Mam tu pudełko
z waszymi nazwiskami!Są tu wszyscy!Wylosowałem jedno.
Ta osoba wyjdzie dziś na dwór.Koniec z asem, jasne?Nie używamyjuż asa.Co dzień wylosuję nazwisko.Ta osoba wyjdzie.
Nazajutrzwylosuję inną.Przyjdzie kolej na każdego.Dziś: Lester Rodman.Gdziejesteś?Lester Rodman, gdziejesteś?Dziś wychodzisz na dwór!Gdzie ten as?Kto go ma?Koniec z asem.Dziś wyjdzie Lester Rodman.Masz asa, Pete?A ty, małpoludzie?Masz asa?Pokaż.Co to było?
Prowokujesz mnie?Cholera, przestań!Koniec z kartami.Karty idą na śmieci!
Jasne?Wyrzućcieje, koniec z asem!Każdy wyjdzie na dwór!
Każdy!Każdy wyjdzie na dwór!Każdy!Na dwór! Każdy!Podnieś!Uderz znowu,
a złożę skargę!Pozbieraj.Sukinsyn.Dziś wychodzi Lester Rodman.Jutro może ty.Bez kart... bez asa...
bez bójek.Chodź, Lester.- Niczego się nie nauczyłeś?
- Widać nie.Kawa grzała się 9 godzin.Po 22:00 pij rozpuszczalną.W szafce.-Jak personel medyczny?
- Dobrze.Doskonale.Panu też dobrze idzie?Nieźle.- Kawy, naczelniku?
- Nie po to przychodzę.- Pomówmy o incydencie.
- Wdrożyłem nowy system...Zmienia pan regulamin,
wznieca bunt.- Nie było buntu.
- Stawili opór,Strażnicy użyli siły.Niepotrzebnie. Agresywny
był tylko Dacks.- Chciał sprowokować Powella.
- Powell to groźny psychopata.Nie stwarzał zagrożenia.
Najmniejszego. Doktorze,czy Powell przejawiałagresję?Nie.- Pogadam z Dacksem.
- Doskonale.Ale pańska zabawa
podkopała autorytet móji strażników.
Wie pan, co to znaczyw zakładzie o zaostrzonym
rygorze? Naraził pan wszystkich.Gwarancją ich bezpieczeństwa
jestem ja. Nie ufam panu.Odejdzie pan stąd.W ciągu 1 0 dni.
Jestem hojny.Brakuje mi 1 5 dni.Odejdę, gdy skończę.Teraz ma ich pan 7.-Jak może...
- Moment.Jak może skracać czas badań?Nie może.Ale ma prawo
cię wykopsaći zlecić to komuś innemu.Więc zajmij się podsumowaniem.Mógłbym go stamtąd wyciągnąć.O czym ty mówisz?O rozmowie w sądzie.
Kiedy sędziago wysłucha,
puści go wolno.Niejesteśjego obrońcą.Ani jego kumplem.
O co ci chodzi?- O atrakcyjność książki?
- Ani o książkę, ani o karierę.A szkoda.Zająłeś się tym przypadkiem
z mojej rekomendacji.To dla ciebie wielka szansa.Chcesz to zaprzepaścić,chcesz zniszczyć karierę,
może nawet przynieść mi wstyd?Przykro mi, ale tak.Więc nie narzekaj, jak mało
masz czasu, wykorzystuj go.Wyduś z faceta wszystko.- Skąd w nim agresja?
- Nie wiem...- Goryle?
- Czy to ma związek?Poszukaj związku.Jeśli
ma stamtąd wyjść,przekonaj sędziego, że Powell
jest zdrowy i niegroźny.Wskaż źródło agresjii dowiedź,
żejużjej w nim nie ma.Potrafiisz?- Tak.
- To dobrze.Daję ci wolną rękę.- Na razie.
- Zadzwonię.- Co za niespodzianka.
- Wybacz,- miałaś wrócić po siódmej...
- Przyszedłeś się upewnić?Byłeś w szkole dyżurnym?Tak.Zabawne. W domu rodziców
nie potrafiiłem cię rozgryźć..- To wnętrzejest bardziej...
- Zabałaganione?Bardziej tobą.A zatem...co ci tym razem zrobił?Nie widzę sińców i zadrapań.Tym razem
nie on mnie skrzywdził.Zostało mi tylko 7 dni.Odbierają ci sprawę?Sprawę...Tojuż niejest ''sprawa''.Ani materiał na książkę.Myślę, że zaczynam
byćjego przyjacielem.I uczniem.Jego ''TabibuJuha''.Tak cię nazywa?''Tabibu'' to chyba ''lekarz''.Tak.A ''Juha''?''Juha'' oznacza...''idiotę''.Słusznie, bo nic nie rozumiem.Nie przyprowadzę mu
goryla do celi...Co?Co?- Dokąd jedziemy?
- Na powietrze, za miasto.Spodoba się panu.
Dzika przyroda. Czekają na nas.Kto? Co znów wymyśliłeś,Juha?-Już niejestem pańskim idiotą.
- Sprawdziłeś?Nie. Pańska córka
mi powiedziała.Uwaga pod nogi.Goryle są w małpiarni.Stary samiecjest tu najdłużej.- Pamięta go pan?
- Przepraszam, chcemy być sami.Kajdanki.Założę mu je z powrotem.Jeśli wyjdzie bez nich...Może tu będzie panu łatwiej.Może przy nich zechce pan
ze mną pomówić.O agresji.O zabijaniu.To cienie goryli.Urodzone w klatkach.Tylko on był kiedyś wolny.Wciąż żyje.Goliat.Tak go nazwałem.
Ja go tu przywiozłem.Ta klatka go złamała.Złamała mu serce i umysł.Doprowadziła do obłędu.
To moja zasługa.Rozumiem to, Ethan.
Opowiedz mi o zabijaniu.Była też samica.Czy oneprzejawiały agresję?Wobec pana?Były ostrzeżenia.Ostrzeżenia.Była dobrą matką
i nauczycielką.Zapewniała dzieckunieustanny dozór i szkolenie.Wciążje czyściła,
wciąż... dotykała.Chroniła.Czuwaliśmy nad nim.Takjak stary samiec
czuwałnad wszystkimi.
Nawet nade mną.Przedziwne uczucie...
gdy ktoś nad tobą czuwa.Odkryłem wjego spojrzeniucoś więcej niż uwagę...tolerancję...akceptację...To było...Co się dzieje?Co się dzieje?To przeze mnie.Znaleźli moje rzeczy.Tropili mnie.Ściągnąłem ich.Ściągnąłembraczy i śmierć.Ale on patrzył na mnie
bez wyrzutu.Bo nie był pan winien.Bronił pan swojej rodziny.Proszę zamknąć.Nie wyjdzie.Widzisz?Chociaż mógłby.Niedaleko stąd, za parkanem,
jest wolność.Czujejej zapach.Ale nie spróbuje uciec.Poddał się.Myśli, że wolność
to coś, co mu się przyśniło.A pan?Poddał się pan?Mamy szanse pana uwolnić.Powiedział mi pan wszystko.To niejest sen.To rzeczywistość.- Pójdzie pan w tym do sądu.
- Skąd to masz?Lyn przyniosła.Wciąż tu jest.- Niech pan to zrobi.
- Zostaw.- Czego pan się tak boi?
- Nie chcęjej zranić.Za późno.Pamięta pan swoje pierwsze
skierowane do mnie słowo?Miałem ją od pana pożegnać.Sam jej pan to powie.Nie wiem, co powiedzieć.Jak się czujesz?
To głupio brzmi.Brak mi cię.Twój ojciec to głupiec.Gdybyś teraz była niemowlęciem,
wszędzie bym cię zabierałi nigdy nie opuścił.Jesteś skarbem.Jesteś lepsza od swego ojca.
Nie czujesz nienawiści.Nawet do mnie.Wiesz,kiedy cię opuściłem...byłaś przy mnie.W moich myślach.Chciałabym w to wierzyć.To wszystko, co dla ciebie mam.
Moja jedyna pamiątka.Zaczekasz w celi.Wóz przyjedzie za 25 min,
sędzia czeka o 1 6:00.Jasne?Swój śliczny garniturek
oddasz do depozytu.- Masz pytania?
- Wybacz, Ethan.Nie mogliśmy nic zrobić.Właź.Do środka!Nie bij go!Myślisz, że to zabawa?Trafiiłem!Chcesz się pobawić?- To cię śmieszy?
-Ja niechcący!Chcesz się zabawić?Nie może pan wejść.Niech pan nie będzie zły.Pobawmy się.Bawmy się!Zamknąć bramy!Zabezpieczyć oddział!A tego drania zakuć!Do cel! Spokój!Słyszałem.
Zostaniesz na kolację?Dałem plamę. Straciłem go.
Znowu milczy.Już po wszystkim.
Zapomnij.Bronił rodziny... ponownie.- Powinienem być przy nim.
- Zapomnij o tym.I nie martw się. O nic.Pogadam zJosephsonem,
załagodzę sprawę.- Nadrobisz straty.
- Ajego straty?To prawda, co?
Nigdy stamtąd nie wyjdzie.Miałeś inny cel.
Nic nie możemy zrobić.Pora się wycofać.Pomagaj tym, którym możesz.Wybacz. Zawiodłem cię.
Przychodzę tu...Jeśli tego nie zakończysz,
skrzywdzisz sam siebie.Zaangażowałeś się emocjonalnie.
Bywa.Musisz odzyskać trzeźwość
myślenia. Tracisz panowanie...Miło by było, co?Posiłek!- Do kolejki!
- Słyszałeś?Jazda!- Doktorze, co mu jest?
- Do szeregu!Małpolud!Posiłek!Daj mu spokój, Dacks.Wybacz, Ethan.Nie wiem, czy mnie słyszysz.
To mój ostatni dzień.Zaskarżyłem Dacksa.Mógłbyś stanąć przed sędzią,
gdybyś zaczął mówić.Gdybyś wrócił.Dobrze, Ethan.Zadałeś mi raz pytanie.''Co sprawia, że budzisz się
w nocy zlany potem?''Chcesz wiedzieć?
Zastanawiałem się nad tym.Nie praca. Kocham to, co robię.Zawsze to kochałem.Nie, to gra.Gra, Ethan.Byłem w niej taki dobry.Zabiegałem o względy
właściwych osób.W nocy odhaczałem ich na liście:
Ben Hillard? DrJosephson?Ci, którzy mogą mi pomóc?Ci, którzy mogą
mi zaszkodzić?Nikt nie widziałwe mnie ofermy,
nikomu nie podpadałem.Nikogo nie kochałem.Gra, Ethan.Ale wiesz co?Nauczyłeś mnie żyć poza nią.Nauczyłeś mnie żyć.Wiesz, co mnie
jeszcze bardziej przeraża?Powrót.''Wybacz, Ben. Daj mi grać dalej.
Znów dam się lubić!Będę się starał, harował.Daj mi znów zagrać!''Wiesz, jak to tłumaczy
psychologia?Uważaj.Jestem w tym dobry. Staram się
nie powiedzieć ci: ''żegnaj''.Ani: ''Będzie mi cię brakowało''.Staram się o tobie zapomnieć.Ethan Powell.
Sprawa zamknięta.Sprawa zamknięta.Spójrz na mnie.- Machnij pałą!
- Spokój, Dacks!Jest 3-2, niech się stara!Jest 3-1 .- Pierwsza baza.
- Niech się stara.Widzicie?
Nie może staćjak kłoda.Pete, wetknij z powrotem!- Dawaj wtyczkę!
- Stać!Daj mu wtyczkę. Ma urodziny.Tak, mam dziś urodziny.Dasz mi prezent?No, stary. Daj.Świetnie. Puść.Zostawiszją w spokoju?Dla ciebie.Dla mnie.Jest dr Caulder!Caulder wrócił!
Witaj!Fajnie, żejesteś!Urwą mi głowę. Aja tobie.Pan już tu nie pracuje!- Chcę pomówić z Powellem.
- Wyfrunął przez okno!Potem przedostał się przez
ogrodzenie. Ktoś mu pomagał!Zostawił liścik. Do pana.Rozumie pan coś?Co?- Nie znajdziecie go.
- Pan wie, gdziejest?Nie znajdziecie go.Pomoc uciekinierowi
jest przestępstwem.Mogę pana za to aresztować.- Zaczyna mi się tu podobać.
- Drogi Theo.Żałuję, że cię nie pożegnam.
Masz rację: wolność to nie sen.Ona istnieje, za wzniesionymi
przez nas murami.Dzięki tobie odzyskałem
nadzieję i odzyskałem córkę.Dziękuję, że odbyłeś
tę podróż ze mną.Twój przyjaciel, Ethan.
#2
>> Napisy pobrane z http://napisy.org >>>>>>> nowa wizja napisów <<<<<<<<